annagrodzka blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: polityka

[...]Podobne deklaracje składa Anna Grodzka z Ruchu Palikota. Jeszcze kilka
lat temu miała na imię Krzysztof. Prowadziła firmę poligraficzną, była
mężem i ojcem. Od dzieciństwa wiedziała jednak, że różni się od kolegów.
W zamkniętej szafie trzymała damskie ciuchy i kosmetyki. Dziś Anna
Grodzka jest już po operacjach i terapii hormonalnej. Skończyła
psychologię na Uniwersytecie Warszawskim, prowadzi grupy wsparcia dla
osób transpłciowych, jest prezesem fundacji Trans-Fuzja.
W Sejmie chciałaby zmienić ustawę o partiach, by w parlamencie było
więcej sił politycznych. – Trzeba naprawić system demokratyczny.
Społeczeństwo musi być w pełni reprezentowane – mówi Grodzka. Będzie też
walczyć o wyraźny rozdział Kościoła od państwa,
wprowadzenie wychowania seksualnego do szkół oraz o ustawę o określaniu
płci, by – podobnie jak w Australii – obywatel mógł wpisać w dowodzie
trzecią płeć. – Będę monitorowała powstawanie ustaw, by nikogo nie
dyskryminowały – mówi Grodzka.[...]

http://polska.newsweek.pl/z-parady-do-sejmu,82813,2,1.html

Przepychanki wyborcze między PO a PIS
może byłyby śmieszne, gdyby nie to, że niosą tragiczne skutki.
Można odnieść wrażenie, że nasza klasa polityczna nie rozumie
albo nie chce zrozumieć współczesnej rzeczywistości. Tymczasem
rozumienie procesów społecznych i ekonomicznych dzisiejszego świata
jest kluczem do zrozumienia polskiej rzeczywistości. Główni aktorzy sceny politycznej na naszych oczach odgrywają
spektakl – żenujące teatrum dla maluczkich. Nie będzie dialogu –
nie będzie naprawy.


Kryzys finansowy dopiero się zaczął.
To nie wróżba – to konsekwencja faktów. Będzie trwał i
pogłębiał się, gdyż jest nie tylko skutkiem „błędnej
polityki finansowej”, produkcją bańki finansowej – papierowego
pieniądza bez pokrycia – ale też skutkiem obowiązującej w
ponowoczesnym świecie doktryny ekonomiczno-politycznej. W sieci
zglobalizowanego rynku światowego nie można zidentyfikować węzłów
władzy. Nie są już nimi centra finansowe Stanów Zjednoczonych czy
instytucje europejskie. Nie są jeszcze nimi potężne państwa,
takie jak Chiny, czy nawet międzynarodowe korporacje. Władza
oderwała się od rządów państw, a nawet, co wydaje się
paradoksalne, od zarządów banków. Oderwała się od polityki,
oderwała w ten sposób od społeczeństw i od człowieka.
Uwolniliśmy Dżina z Lampy Alladyna. Puszka Pandory jest otwarta.
Rządzi nami chciwość, jeden z najgorszych ludzkich instynktów.
Chciwość jako wartość, chciwość jako usankcjonowana zasada.
Chciwość w płaszczu ekonomicznej doktryny. Pieniądz – władza bez
oblicza, odpowiedzialności i moralności.



Dziś rządzi światem zglobalizowana
sieć kapitału. Trzeba tę prawdę dostrzec, by zyskać szansę.
Trzeba pokory wobec faktów, a nie wobec pieniądza, by zacząć
rozmawiać. Szansą świata jest podjęcie procesu zmiany systemu
ekonomiczno-społecznego i naprawa demokracji. Przede wszystkim
poprzez egalitaryzujące reformy w sferze podziału dóbr i
ucywilizowania procesów finansowych. Demokratycznie wybierane władze
muszą odzyskać nad nimi kontrolę. Zmiana zasad.



Nasza, w znacznej
mierze skorumpowana, klasa polityczna usiłuje pazurami utrzymać się
przy władzy nie dla naprawy systemu, ale dla czerpania z niego
korzyści.
Nie mają pomysłu na Polskę. Stawiają nasz
statek bokiem do fali zamiast płynąć pod wiatr. Polska ma szansę
nie wlec się, jak to często bywa, w ogonie zmian. Mamy szansę nie
ponieść tragicznych skutków społecznych niepokojów, czy powiem
wprost: przelewu krwi. Obecny potencjalnie w demokracji, bo obecny w
nas, humanizm i społeczna solidarność, może być sposobem na
naprawę, odzyskanie władzy nad procesami destrukcji. Niezbędna
jest taka reforma systemu demokracji we wszystkich jej przejawach (od
systemu przedstawicielskiego po zasady realizacji informacji
publicznej) aby władza odzyskała swoją społeczną legitymizację,
oraz podjęcie działań uniezależniających państwo od niektórych
globalnych, destrukcyjnych procesów ekonomicznych.



Społeczna frustracja narasta także w
Polsce. Jej źródłem jest niedola i bieda obejmująca coraz
liczniejsze grupy społeczne, a także nierówność praw. Ale nie
tylko pozostawiająca wiele do życzenia jakość życia, ale przede
wszystkim brak szans. Przede wszystkim brak szans ludzi młodych na
uzyskanie godziwie opłacanej pracy i emerytów na przeżycie godnie
swojego życia. Sytuacja ta wymaga reformy zasad podziału dochodu
narodowego a także reformy funkcji, a raczej braku funkcji, państwa.
Ludzie mają coraz mniej osobistych szans i coraz mniej politycznego
wyboru. Buntują się lub czują potrzebę zmiany. Przejawy tej
frustracji w łagodnej formie widzieliśmy na placach Hiszpanii,
widzimy w Tel Awiwie, obserwowaliśmy także brutalne incydenty w
Anglii i Grecji. Czy czeka nas to w Polsce? Prawdopodobnie tak. To
początek postępującego w świecie procesu zmiany sposobu
sprawowania władzy, zmiany systemu polityczno-ekonomicznego.
Sfrustrowani angielscy „chuligani” to harcownicy zwiastujący,
mówiąc słowami Wallersteina, „koniec świata, jaki znamy”.
Jednak ten świat nie musi spłynąć krwią. W naszym kraju
dokonaliśmy rewolucji okrągłego stołu – teraz postawmy na
polityczny merytoryczny dialog.



Musimy przeciwdziałać ludzkiej
frustracji. Zreformować system społeczno ekonomiczny w taki sposób,
by władza wróciła do demokratycznie wybieranych przedstawicielstw.
Możemy i musimy uruchomić potężne społeczne rezerwy tkwiące w
niegłosującej większości.



Wybieramy parlament na bardzo trudny
czas. Ale na listach wyborczych mainsreamowych partii nie dostrzegam
Josepha Stiglitza, Zygmunta Baumana ani Edwina Benedyka czy Magdaleny
Środy i Wiktora Osiatyńskiego, ale także nie widzę ludzi, którzy
chcieliby się od nich uczyć. Politycy głównych sił politycznych
w Polsce, wbrew pozorom bardzo podobni do siebie, poruszają się jak
w karuzeli w kręgu coraz bardziej ograniczonej świadomości i w
wielu przypadkach już nie reprezentują większości społeczeństwa.
Utracili jego legitymację. W zacietrzewionej walce o własną
pozycję polityczną zachowują się jak głuszce. Nie dostrzegają
szansy dla Polski, jaka zawarta jest w szerokim społecznym dialogu.
Budują fosę wokół swej twierdzy, nie godząc się na żadne nowe
towarzystwo na własnej imprezie. Wybierajmy zgodnie z własnymi
przekonaniami i sumieniem – zagłosujmy wreszcie nie „przeciw”
czemuś, a „za”. Za różnorodną, egalitarną Polską, za Polską
szans dla wszystkich
.

 

Zdecydowałam się
na kandydowanie do Sejmu z list Ruchu Palikota w Krakowie, bo chcę,
aby głos ludzi wykluczonych i dyskryminowanych w polskim systemie
politycznym był słyszalny.

Całe swoje świadome życie
miałam przekonania lewicowe. Wiele lat byłam wyborcą SDRP, a potem
SLD. Ale nie tylko głosowałam na lewicę, ale również aktywnie
pracowałam dla partii nie zabiegając o partyjne funkcje. 












Robiłam to dopóki
byłam przekonana, że moja praca umacnia lewicowy punkt widzenia i
lewicowe wartości. Nie zmieniłam przekonań i nigdy nie zmienię!











Zmieniło się
natomiast SLD. Sojusz zmurszał tak jak zmurszała polska demokracja.
Politycy SLD już od kilku lat zabiegają wyłącznie o swoje
interesy i interesy mainstreamowych wyborców, zapominając, że
demokracja to nie dyktatura większości.











Świadczą o tym
także ostatnie wydarzenia: sposób kształtowania list wyborczych do
parlamentu, czy sposób, w jaki SLD potraktował procedowanie nad
ustawą o związkach partnerskich.











Sytuacja taka nie
może dłużej trwać. Nieobecność w parlamencie osób
reprezentujących środowiska mniejszości i działających w imieniu
wykluczonych powoduje utrwalanie sytuacji patologicznej dla polskiej
demokracji. Odciska się na indywidualnych losach setek tysięcy
ludzi.











Zdecydowałam się
na kandydowanie do Sejmu z list Ruchu Palikota w Krakowie, bo chcę,
aby głos ludzi wykluczonych i dyskryminowanych w polskim systemie
politycznym był słyszalny.











Bo wierzę, że
kropla drąży kamień!!!











Nie chcę marnować
swojego głosu wybierając mniejsze zło, chcę działać i głosować
zgodnie z własnym przekonaniem i wierzę, że nie będę sama.
Ludzie mają dość. Ja też.











Pracując od lat w
NGO LBGT – prowadząc fundację Trans-Fuzja, mam wrażenie, że
krzyczę pod wodą. Chcę, by mój protest przeciw dyskryminacji
mniejszości seksualnych i osób transpłciowych był słyszalny na
powierzchni.












Ruch Palikota daje
tę szansę. Wykorzystam ją.


  • RSS