Dyskutujemy o debatach, jakby to dziś
był najważniejszy temat dyskusji politycznej. PO chciało debaty w mediach z PIS. PIS
chciał debatować na swoich warunkach, a najlepiej sam ze sobą.
Natomiast SLD dopuszczało debatę w gronie czterech partii
parlamentarnych. To dla mnie dowód, że nasza demokracja wymaga
naprawy. Ci panowie nie rozumieją, że demokracja, o jakiej marzy
polskie społeczeństwo, a także zwyczajna ludzka przyzwoitość
wymagają poważnego potraktowania wszystkich wyborców. Także tych
50% czy 60% wyborców, którzy do tej pory nie szli do urny, nie
mając realnego politycznego wyboru – własnej reprezentacji.

Nadzieja na zmianę jest w wolnych
mediach, dziennikarzach, ludziach, dla których bliska jest idea
rozwiniętej nowoczesnej demokracji. Demokracji – jako systemu
reprezentacji politycznej woli nie garstki, ale całego
społeczeństwa.

Zwracam się zatem teraz do was,
panowie posłowie. Demokracja to nie dyktatura większości
– a już na pewno nie wasza dyktatura. Rośnie sfera wykluczenia i
dyskryminacji. Wykluczenia z powodu biedy i nierówności.
Dyskryminacji odbywającej się w świetle uchwalanych przez was praw
oraz z powodu wyrzucenia części obywateli poza nawias życia
społecznego i polityki. 

Ale poza waszym kółkiem różańcowym
jest jeszcze inne życie, inny świat. Świat, którego nie znacie, o
którym nie chcecie nawet słyszeć. Świat ludzi, których umysły
są wolne od skutków nachalnej propagandy i socjotechniki, jaką z
lubością się posługujecie.

Już dość!

Skoro problemy ludzi przez was
wykluczanych, pomijanych, nieobecnych są – jak słyszę –
marginalne, to czemu boicie się podjąć rękawicę? Porozmawiać o
Polsce. Polsce takiej, jaka jest poza waszymi strzeżonymi
posiadłościami, biurami i Sejmem.

Chcecie rozmawiać sami ze sobą? Ale
to się tym razem już wam nie uda.

Domagam się dopuszczenia do debaty
również tych ugrupowań, które reprezentują połowę dotychczas
niegłosujących wyborców.