annagrodzka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2011

„-
Pani wspiera kobiety z lewa i z prawa, bo te z list SLD i PO, i Ruchu
Palikota.
- Tak jest. I panią Annę Grodzką, transseksualistkę.
Bo jest świetną osobą, spotkałam się z nią, porozmawiałyśmy.
Nie możemy głowy chować w piasek i udawać, że tego typu
problemów nie ma
„.
Jolanta
Kwaśniewska
- Gazeta Wyborcza – 23.09.2011

„Grodzka,
która zapowiada w Sejmie walkę o uchwalenie ustawy o związkach
partnerskich i która będzie się też zajmować uświadomieniem
Polakom, jak bardzo jesteśmy różnorodni, ma niemałe doświadczenie
własne, a przede wszystkim wielką odwagę i silną osobowość.”
                                                                                            

Magdalena
Środa
- Gazeta Wyborcza 21.09.2011

„Sam
Palikot jest bardzo istotny w tym ruchu, Anna Grodzka jest zaś
przykładem tego czym ten jego ruch mógłby być”.(…) „Ofertą
Palikota może być także pewna zmiana kulturowa – jej symbolem jest
chociażby wystawienie na „jedynce” RP w Krakowie” Anny
Grodzkiej, założycielki i szefowej fundacji Trans-Fuzja, która
zmieniła płeć. – Ta reforma kulturowa potrzebna jest w Polsce”

Jacek
Żakowski
TOK FM – 19.09.2011

„Ania Grodzka,
która stratuje z listy Palikota, my się znamy bardzo dawno, jeszcze
od studiów. Prosiła mnie o wsparcie. Ja takiego wsparcia, przez to,
że jest to naprawdę wspaniała osoba o niezwykłej odwadze…
udzielam”

Ryszard
Kalisz
- TOK – 28.09.2011

Szanowny Pan

Jacek Majchrowski

Prezydent Miasta Krakowa

 

Kraków,
dn. 22.IX.2011


List otwarty

 

 

Szanowny Panie
Prezydencie,

 

w
związku z moją kandydaturą na posłankę do Sejmu RP z listy Ruchu
Palikota w okręgu krakowskim (okręg wyborczy 13 Kraków II) zwracam się
z prośbą o sformułowanie przez Urząd Miasta Krakowa oficjalnego stanowiska
dotyczącego polityki antydyskryminacyjnej wobec osób LGBT (lesbijek, gejów,
osób biseksualnych i transpłciowych).

Jako
wieloletnia działaczka, założycielka i prezeska Fundacji Trans-Fuzja (fundacja
działająca na rzecz osób transpłciowych), za cel swoich działań stawiam sobie
przede wszystkim szerzenie wiedzy o transpłciowości i zapobieganie społecznemu
wykluczeniu osób LGBT. Ponieważ sama jestem osobą, która przeszła korektę płci,
doskonale znam problemy, z jakimi w Krakowie wciąż zmagają się ludzie
wykluczeni społecznie ze względu na swoją orientację seksualną i tożsamość
płciową, powyższą prośbę kieruję więc przede wszystkim w ich imieniu.

Czy
miasto ma w planach opracowanie i wcielenie w życie projektu
antydyskryminacyjnego? W jaki sposób miasto Kraków wspiera lokalne organizacje
NGO, zajmujące się działaniami na rzecz osób LGBT? Czy w związku
z wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas dorocznego Marszu Równości w
maju 2011 w Krakowie, władze miasta podjęły kroki zapobiegające kolejnym
incydentom – w tym: czy przemyślana została nowa strategia szkolenia
policjantów? Czy miasto ma pomysł, jak walczyć z „mową nienawiści“ wobec
społeczności LGBT w Krakowie? Czy miasto Kraków ma w swoich planach -
związanych np. z działalnością KBF – wspieranie kultury tworzonej przez
środowiska LGBT?

            Chciałabym, aby ten list stał
się nie tylko przyczynkiem do podjęcia przez miasto Kraków oficjalnych
działań na rzecz środowisk LGBT, ale także zainicjował stałą współpracę
pomiędzy włodarzami miasta Krakowa a lokalnymi organizacjami NGO. Być może moje
doświadczenie na tym polu okaże się przydatne i cenne.

 

 

Z poważaniem

Anna Grodzka

 

„Demokracja to nie dyktatura większości”. Anna
Grodzka w TOK FM

- Reprezentatywność polityczna różnych środowisk jest
niezbędna, żeby demokracja była pełna – mówiła Anna Grodzka,
założycielka i prezeska fundacji Trans-Fuzja, w Poranku Radia TOK
FM. Krakowska jedynka do Sejmu, z listy Ruchu Palikota, dodała: -
Potrzebne jest wpuszczenie trochę świeżego powietrza do
parlamentu.

Jacek Żakowski pytał Annę Grodzą dlaczego zdecydowała się na
kandydowanie do Sejmu. – To jest konsekwencja całego mojego życia,
także ostatnich lat, w których założyłam i prowadziłam fundację
pomagającą osobom transpłciowym, która znajduje się w obszarze
całego ruchu praw człowieka, ruchu LGBT – odpowiadała kandydatka.
I dodała: – Ja jestem od zawsze związana z działalnością
polityczną, chociaż nie na najwyższym szczeblu.

Ruch LGBT
nie miał do tej pory swojego przedstawicielstwa w parlamencie. -
Byłaby pani pierwszą osoba transseksualną, która znajdzie się w
polskim Sejmie – zauważył red. Żakowski. I pytał, co Grodzka chce
osiągnąć jako posłanka. – Nie tylko chcę popchnąć do przodu
ustawę o związkach partnerskich, ustawę o określaniu płci, o
którą ubiegamy się od lat czy walczyć z mową nienawiści, ale
także chodzi mi o wszystkie działania, które są niezbędne
państwu – mówiła Anna Grodzka.

„Wpuścimy świeże powietrze do parlamentu”

-
My nie jesteśmy ruchem protestu, ktoś powiedział, że jesteśmy
ruchem antysystemowym. Absolutnie nie! My jesteśmy ruchem
antyestablishmentowym – podkreślała prezeska Trans-Fuzji. I
wyjaśniała: – Chcemy poprawić demokrację, która wyalienowała
się, przestała być reprezentatywna i znacznej części
społeczeństwa brakuje w parlamencie.
Grodzka tłumaczyła
też, że jest tak niska frekwencja w wyborach, ponieważ znaczna
część społeczeństwa nie znajduje swojej reprezentacji
politycznej. – To dlatego, że od wielu lat ta sama grupa polityków
rządzi Polską patrząc na ten świat swoimi oczami, a ich
spojrzenie się nie zmienia – wyjaśniała kandydatka do Sejmu. I
podkreślała: – Potrzebne jest otworzenie okna w parlamencie i
wpuszczenie trochę świeżego powietrza. Dlatego tam
jesteśmy.

Kandydatka Ruchu Palikota mówiła też, co
chciałaby osiągnąć w Sejmie. – Chciałabym przede wszystkim
zmienić nastawienie do osób innych, odmiennych, takich jak ja,
takich jak osoby, którym pomaga fundacja Trans-Fuzja i w ogóle do
ludzkiej odmienności – mówiła Grodzka. I przekonywała, że Polska
powinna być krajem ludzi „równych, ale różnych”, ludzi,
którzy czują się w Polsce u siebie, nie tylko część z nich, ale
wszyscy.

- Nawet jeśli większość osób ma jakieś
konkretne przekonania, to mniejszość nie może być dyskryminowana.
Demokracja nie jest systemem dyktatury większości, tylko powinna
być systemem, w którym wszystkie osoby mają coś do powiedzenia, w
proporcjach, które reprezentują – podkreślała kandydatka do
Sejmu. – Niezbędna jest reprezentatywność polityczna różnych
środowisk, żeby demokracja była pełna – mówiła Grodzka.

——————————————————————-

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,10299553,_Demokracja_to_nie_dyktatura_wiekszosci___Anna_Grodzka.html

WYBORY 2011: Anna Grodzka o Krakowie


W ramach naszego serwisu o tegorocznych wyborach parlamentarnych
prezentujemy informacje, jakich udzieliła nam Anna Grodzka, starająca
się o wejście do Sejmu z listy Ruchu Palikota. „Jedynka” krakowskiej
listy pisze o Krakowie, jego problemach i o tym, co należy zrobić, by
Kraków się rozwijał.

„Problemy z jakimi spotykają się mieszkańcy Krakowa, są podobne do tych,
które występują w wielu, zwłaszcza dużych miastach Polski, jednak
Kraków jest symbolem Polski i perłą w Jej koronie. Władze centralne
powinny to dostrzegać i uszanować.

Swoją rolę jako posłanki postrzegam w kategoriach tworzenia warunków i
możliwości, które powinny być wykorzystywane między innymi przez władze
samorządowe Krakowa. Będę współpracować z samorządem i władzami Krakowa
wspierając w parlamencie działania samorządu, a nie zastępować go, czy
przeciągać linę w przeciwnym kierunku. Będę opowiadać się za
rozwiązaniami w uchwalanym przez parlament prawie, rekomendacjach czy
interwencjach poselskich, które służyć będą tworzeniu przestrzeni
przyjaznej mieszkańcom, likwidowaniu barier i nadmiernej biurokracji w
kontakcie z urzędami. Szczególnie ważnym problemem Krakowa jest
rozwiązywanie problemów komunikacji, a także działania nakierowane na
rozwój rynku pracy i usuwanie barier dla małych i średnich
przedsiębiorstw. Chcę opowiadać się za inicjatywami instytucji
społeczeństwa obywatelskiego w taki sposób aby faktyczne uwzględnianie
głosu lokalnych społeczności stało się faktem. Będę zabiegać o
udzielanie wsparcia dla Krakowa w pozyskiwaniu środków z budżetu
państwa.

W swojej pracy będę prosić o wsparcie tych osób, dla których ważna jest
równościowa polityka społeczna, i tak bardzo potrzebny Krakowowi
priorytet dla rozwoju kultury. Kraków tętni życiem kulturalnym, ale cała
Polska oczekuje, że Kraków będzie jednoznacznie stolicą kultury
polskiej.

Pragnę Polski świeckiego państwa będącego przykładem przestrzegania praw
człowieka i równoprawnego traktowania wszystkich wyznań i osób
bezwyznaniowych. Pragnę nowoczesnego Krakowa, będącego miejscem
przyjaznym dla wszystkich, także dla imigrantów, osób homoseksualnych i
transpłciowych. Istotną rolę odgrywa tutaj tworzenie realnych warunków
dla rozwoju instytucji społeczeństwa obywatelskiego, wspieranie
oddolnych inicjatyw kulturalnych i nakierowanych na likwidację
dyskryminacji.

Sądzę, że ważnymi w przypadku Krakowa postulatami związanymi z takim
postrzeganiem otaczającej nas rzeczywistości powinny być uwzględnienie
przez władze miasta szeregu inicjatyw społecznych i działań niezależnych
organizacji społeczeństwa obywatelskiego starających się zwrócić uwagę
na np. postulaty Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu
Lokalnym, brak obecności szkoleń z zakresu przeciwdziałania
dyskryminacji w instytucjach edukacyjnych. Konieczne jest wprowadzenie
narzędzi partycypacji mieszkańców w decydowaniu o przyszłości dzielnic
miejskich.

Problemem komunikacyjnym Krakowa jest także wybudowanie drugiego odcinka
drogi ekspresowej S7, stanowiącej równocześnie wschodnią obwodnicę
miasta, czy poprawa jakości dróg wylotowych z miasta we wszystkich
kierunkach. Potrzebne jest także ciągłe modernizowanie i rozwój
komunikacji miejskiej, do której dostęp nie zawsze jest łatwy. Te
działania wymagają wsparcia Państwa. Będę zabiegać o to wsparcie.”

Anna Grodzka – Kandydatka na Posła w okręgu 13 Kraków, pozycja 1.
Lista: nr 4 Ruch Palikota
———————————–
http://www.lovekrakow.pl/aktualnosci/wybory-2011-anna-grodzka-o-krakowie_259.html

Anna Grodzka. Zmieniła płeć, startuje z Ruchu Palikota

Newsweek.pl: Jak to się stało,
że zdecydowała się Pani na zostanie politykiem i kandydowanie do
Sejmu?
Anna Grodzka:
To jest naturalna konsekwencja
wszystkiego tego, co w życiu robiłam. Już od czasów studenckich
byłam zaangażowana w politykę – działałam intensywnie w
Zrzeszeniu Studentów Polskich, potem w SDRP i SLD. Jednak wtedy
byłam zaangażowana w politykę na poziomie lokalnym. Potem
prowadziłam własne przedsiębiorstwo, w związku z czym nie mogłam
w pełni zaangażować się w politykę. Aż do czasu, kiedy
współzałożyłam fundację Trans-Fuzja, działającą na rzecz
osób trans- płciowych. Wtedy też zaczęłam się bardzo poważnie
zajmować działalnością z obszaru praw człowieka, a w
szczególności właśnie osób trans — płciowych.

Newsweek.pl:
A dlaczego Ruch Palikota a nie SLD?
Anna Grodzka:
Zwracałam
się do SLD, lecz działacze Sojuszu nie wykazali zainteresowania i
nie chcieli podjąć tych kwestii, które są dla mnie ważne, czyli
właśnie problemów osób trans-płciowych czy związków
partnerskich. Zresztą projekt ustawy o związkach partnerskich pod
szyldem SLD był możliwy tylko przed wyborami i to w bardzo
okrojonej wersji.

Newsweek.pl: Jak duża to może być
grupa?
Anna Grodzka:
Jeśli frekwencja w wyborach wynosi
zazwyczaj ok. 40 proc. to znaczy, że 60 proc. społeczeństwa nie
poszło na wybory i to jest właśnie wada tej demokracji. Myślę,
że właśnie większość z tych ludzi nie głosuje, bo po prostu
nie mają kogo wybierać, nie mają swoich reprezentantów. A mają
już dość głosowania na tych ludzi, którzy w tej parlamentarnej
karuzeli wciąż uczestniczą. Demokracja nie jest dyktaturą
większości. Dojrzała demokracja powinna być systemem, który
reprezentuje także mniejszości. Ruch Palikota zapewne w tych
wyborach nie zdobędzie większości i nie będzie rządził. Jednak
to, co my musimy zrobić, to właśnie otworzyć okna i wpuścić tam
trochę świeżego powietrza po to, żeby wszyscy ludzie poczuli się
w tym kraju jak u siebie.

Newsweek.pl: Startuje Pani
jako numer 1 z Krakowa? Dlaczego akurat Kraków? To chyba najbardziej
konserwatywne miasto w Polsce.
Anna Grodzka:
Kraków nie
jest aż tak konserwatywny jak nam się wszystkim wydaje. Kraków
rzeczywiście dzieli się na konserwatystów, ale mieszkają tam
również ludzie, którzy myślą nowocześnie. I to właśnie oni w
większości mają dość tego przypisywanego wciąż do Krakowa
konserwatyzmu. To właśnie oni w tym mieście nie mają swojej
reprezentacji, więc czas to zmienić.

Newsweek.pl:
Jakie są Pani pierwsze plany na pracę w parlamencie? Od czego
chciałaby Pani zacząć?
Anna Grodzka:
Skupiłambym się
przede wszystkim na naprawie systemu demokratycznego. Zmienić
należałoby go tak, aby przełamać tę sytuację zamknięcia i
niedopuszczania innych sił politycznych. Społeczeństwo musi być
reprezentowane w pełni, dlatego też ustawa o partiach politycznych
musi się zmienić. Kolejną ważną sprawą jest rozdzielenie
Kościoła od państwa. Kolejną sprawa wychowanie seksualne i
związki partnerskie. A mi osobiście zależy na lobowaniu o ustawę
o określeniu płci, ponieważ od lat występuje w obronie interesów
osób transseksualnych. Chciałabym monitorować powstawanie
polskiego prawa właśnie pod względem równości po to, by nikt
nikogo nie dyskryminował.

http://polska.newsweek.pl/anna-grodzka–zmienila-plec–startuje-z-ruchu-palikota,82144,1,1.html

Anna Grodzka – założycielka i prezeska Trans-Fuzji –
fundacji na rzecz osób transpłciowych. Działaczka ruchu LGBT.
Absolwentka UW, psycholożka, trenerka antydyskryminacyjna. Organizuje i
prowadzi grupy wsparcia dla osób transpłciowych. Była wydawcą
książkowym, przedsiębiorcą poligraficznym. Jest producentką filmową.
Przez większość życia angażowała się w pracę społeczną i działalność
polityczną lewicy, głównie w ZSP, SDRP, SLD. Jest pierwszą w Polsce
kandydatką do Sejmu RP będącą po zmianie płci.



Jeśli zostanę wybrana
do sejmu to:



- Będę monitorować
polskie prawo
i dbać, aby przestrzeganie rzeczywistej równości wszystkich
obywateli stawało się faktem. Polska jest nie tylko dla wybranych – nawet jeśli
są w większości. Chcę, by mój kraj był państwem ludzi równych choć różnych. Żadna ideologia ani wyznanie jednych
ludzi nie może ograniczać praw innych. Należy zapewnić pełnię przestrzegania
praw człowieka w Polsce. Granicą
wolności każdego człowieka jest tylko krzywda innych ludzi
. Państwo musi
stać na straży tych zasad. Równość nic nie kosztuje, a przynosi realne i
wymierne korzyści.



- Osoby homoseksualne i
transpłciowe
w Polsce  jużod lat domagają się równych z innymi humanistycznych praw i likwidacji dyskryminacji, w
tym głównie związków partnerskich i ustawy o określaniu płci. Będę ich rzeczniczką. Będę działać w kierunku przeciwdziałania antysemityzmowi, ksenofobii, homofobii, transfobii.



- Chcę oddzielenia
państwa od kościoła
. Instytucja kościoła katolickiego nie jest instytucją
demokratyczną i  nie może wpływać na
decyzje polityczne tak, jak to obecnie czyni, ani na wychowanie naszych dzieci
bez naszej woli. Budżet państwa nie może w żadnej formie finansować
substancji i działalności jakiegokolwiek kościoła.



- Będę domagać się faktycznej równości społecznych szans dla kobiet – praw umożliwiających świadome
macierzyństwo, faktyczne wyrównanie szans zawodowych z mężczyznami i wsparcia ulgami
podatkowymi dla rodzin wychowujących dzieci.  



- Uważam, że rolą państwa jest zapewnienie faktycznej dostępności żłobków i przedszkoli oraz szkoły,
w której nasze dzieci będą nabywały umiejętności i rozwijały zdolności, a nie
tylko „obkuwały” fakty. Wparcie państwa dla in vitro,


- Zwiększenia środków na rozwój i podniesienie jakości szkolnictwa wyższego oraz środków na kulturę do poziomu co najmniej 1% dochodu narodowego.
Wprowadzenie wychowania seksualnego do szkół. Możliwe jest to przez ograniczenie środków, jakie wydajemy na nadmierną
administrację państwową (w tym likwidacja powiatów), budżety wojskowe i irracjonalne
procedury biurokratyczne.



- Będę zabiegać o podniesienie
płacy minimalnej
oraz działać przeciw
stosowaniu „umów śmieciowych” i tzw. „bezpłatnych staży”, o państwo przyjazne
drobnej przedsiębiorczości.



- Chcę reformy polskiej
demokracji
. Należy zaprzestać finansowania partii politycznych z budżetu
państwa. W to miejsce należy wprowadzić zasadę finansowanie partii z procenta
odpisu od podatku, o którego przeznaczeniu każdy decyduje osobiście.



W IMIENIU NIEOBECNYCH
chcę mądrego państwa i demokracji dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych.



Głosuj na Ruch Palikota – ci panowie w Sejmie nie powinni tam zostać sami.




„Transseksualistka
chce naprawiać demokrację.”

„Pani
Aniu…. Po co Pani ta polityka…?!”

Kandydaci
w wyborach najczęściej zastanawiają się co warto obiecać. W jaki „uderzyć
target”. Jeśli ich celem jest mandat poselski, to postępują mądrze i
racjonalnie. Ja mam gdzieś P.R. Mandat poselski jest dla mnie tylko środkiem do
celu, narzędziem, mam nadzieję, jeszcze skuteczniejszej pracy dla spraw, o
jakie od lat walczę.

Ci,
którzy mnie znają, wiedzą, o jaką Polskę zabiegam, o jaką politykę i jaki
świat. Tym, którzy mnie nie znają, chcę tutaj powiedzieć, co jest dla mnie
ważne, jakich wartości NIGDY nie zdradzę.  Chcę powiedzieć, o co będę w
Sejmie (jeśli mnie wybierzecie) zabiegać, na miarę moich sił, zdrowia i
możliwości, o co dbać, a jeśli będzie trzeba – walczyć.

Jestem
„dużą dziewczynką” ;-). Moje siwe, skryte pod farbą, włosy, moje doświadczenie
polityczne, doświadczenie w pracy społecznej i szacunek dla drugiego człowieka,
nie pozwalają mi robić Wam z mózgu wody. Nie obiecuję rozdawnictwa wirtualnych
dóbr, konkretnie brzmiących ustaw, szczęścia i dobrobytu. Takich obietnic nikt
nie jest w stanie spełnić.

Jednak,
z całym przekonaniem mogę powiedzieć że obiecuję Wam rzetelną pracę dla
realizacji wartości jakie uważam za swoje. Mogę to zrobić bez strachu – bo
wartości te są częścią mnie. Jeśli okaże się, że te wartości są i Wam bliskie,
jeśli mi zaufacie, to uzyskam mandat poselski – Wy go uzyskacie. Jeśli nie, to
znaczy, że jeszcze nie przyszedł na to czas, a ja będę dalej kontynuowała to,
co do tej pory robię w organizacjach pozarządowych.

Moim
absolutnym priorytetem jest zmaganie się z nierównością wobec prawa, zmaganie
się
z obecnością w prawie i w obyczaju ksenofobii, homofobii,
transfobii, antysemityzmu, dyskryminacji
we wszystkich jej jawnych i
ukrytych przejawach.

Równość
nic nie kosztuje
– przeciwnie, przynosi wymierne korzyści. Pełna równość
wszystkich wobec prawa to równość szans, wyzwolenie pełnej społecznej
energii i kreatywności – to społeczeństwo ludzi różnych, a równych. Aż dziwne,
że ma tylu wrogów. Prawdziwa równość nie zawsze oznacza identyczność praw.
Równość dla osoby na wózku inwalidzkim oznacza równy dostęp do obiektów
budowlanych, a więc podjazdy obok schodów, dla niewidomego teksty w wersjach
dźwiękowych i alfabet dotykowy, a dla prawdziwej równości kobiet wobec mężczyzn
niezbędne są specjalne prawa rekompensujące utratę części ich zawodowych i
społecznych szans związanych z macierzyństwem. Taka równość staje się
rzeczywista.

Granicą
wolności każdego człowieka powinna być tylko krzywda innych ludzi. O wolność
trzeba zabiegać
. Państwo nie może ograniczać osobistych wolności – powinno
być ich gwarantem. Natomiast musi zdecydowanie i radykalnie zwalczać „wolność”
do nienawiści, i wszelkich przejawów agresji wobec innych ludzi, podobnie jak
czyni to w stosunku do przestępstw kryminalnych.

Brak
równości, poczucie niesprawiedliwości oraz brak realnych szans na zmianę czy
poprawę własnego życia, niesie frustrację i wynikającą z niej agresję lub
zniechęcenie a czasem rozpacz. Teraz już król jest nagi. Widać gołym okiem, że
równości i wolności nie zapewni nam demokracja w takim kształcie jaka ją znamy
w Polsce i nie tylko w Polsce. Demokracja nie może stawać się dyktaturą
większości. Wszyscy obywatele powinni mieć w Sejmie swoich reprezentantów politycznych,
a tak od lat już nie jest. Panowie, którzy bronią się w twierdzy na Wiejskiej,
nie dostrzegają już potrzeb znacznej części społeczeństwa. Mają gdzieś równość,
szczególnie w okresach pomiędzy kampaniami wyborczymi. Władza w znacznym
stopniu wyalienowała się. System prawny, który powoduje kryzys demokracji
trzeba zmienić. Partie polityczne nie mogą być finansowane z budżetu. Niech
każdy obywatel ma prawo odpisać procent swoich dochodów na wybraną przez siebie
partię polityczną. Niech racje polityczne wyrażają się raczej w politycznej
debacie i informacji, a nie poprzez kosztowne i ogłupiające bilbordy i
tabloidalne komunikaty medialne.

Nie
może być zgody na
atrofię chroniących pracowników praw – śmieciowe umowy o
pracę, bezpłatne staże, głodową płacę minimalną.
Nie może być zgody na
nieograniczoną dominację w gospodarce wielkich korporacji zamykających
praktycznie drogę rozwoju drobnej przedsiębiorczości, hipokryzję polityków,
którzy od wielu lat w kampaniach wyborczych obiecują preferencje dla drobnej
przedsiębiorczości, ani na wszechobecną korupcję polityków. To unicestwia
ludzkie szanse, powoduje materialne zubożenie społeczeństw i frustrację, która
jest źródłem agresji i rozpaczy.

W
czasie wielkiej spontanicznej demonstracji obywateli, którzy skrzyknęli się za
pomocą internetu pod siedzibą Prezydenta, aby sprzeciwić się zawłaszczaniu
przestrzeni publicznej przez „zwolenników krzyża”, dostrzegłam transparent:
„Precz z krzyżacką okupacją”. To radykalny wyraz narastającej frustracji i
buntu. Konsekwentna polityka klerykalizacji państwa, prowadzona przez
rządzących Polską od 20 lat tych samych ludzi, doprowadziła do tego, że wszyscy
płacimy daninę, na którą nie wszyscy się godzimy. Polityka ta nie ma nic
wspólnego z polityką równości. Redukuje obywatelskie prawa osobom inaczej
wierzącym, niewierzącym, a nawet umniejsza społeczne szanse samych katolików.
Nie ma żadnego powodu, żeby kościoły finansowane były z budżetu państwa. Mogą
zdobywać fundusze, podobnie jak organizacje pozarządowe, od tych obywateli,
którzy chcą powierzyć im własne pieniądze oraz z funduszy celowych. Nie ma
powodu, żeby kościół zastępował demokratyczne struktury państwa, wywierając
wpływ na kształtowanie prawa i zastępował edukację publiczną, wywierając wpływ
na wychowanie naszych dzieci. 

Potrzebne
jest wielkie panstwowe wsparcie dla kultury. Kultura jest najlepszym, najsilniejszym
krytykiem rzeczywistości i kreuje przyszłość. Jest tak ważna jak chleb i woda.
Bez niej społeczeństwa chorują. Politycy establishmentu boją się kultury.
Musimy nadać jej właściwą rangę. Wspierać ją. W tym celu musimy także zadbać o
publiczne media i reformować je.

No
i jeszcze…. chyba nie myślicie, że odpuszczę przekonywanie parlamentu do
przyjęcia dobrej ustawy o określaniu płci i ustawy o związkach partnerskich –
także jednopłciowych.

Jeśli
chcesz nadal żyć w takim państwie jakie widzisz, jeśli sądzisz, że polityka PO,
PSL i SLD (że, o panu prezesie Kaczyńskim z ekipą, nie wspomnę) jest słuszna,
zagłosuj z czystym sumieniem na nich – jeśli nie, daj mi szansę walczyć o inne
państwo w parlamencie. Wybierz ludzi, jakich skupił ruch Janusza Palikota.

Nie
obawiajcie się utraty głosu. Nie obawiaj się powrotu „czwartej
Rzeczypospolitej”.  Oni nie obejmą teraz władzy. Wyraźnie sami w to nie
wierzą. 

Obawiajcie
się utrwalenia politycznego stanu istniejącego. Ruch Palikota, „stety-niestety”
nie odbierze władzy establishmentowi. Nie damy rady. Ale za Waszą zgodą
wprowadzimy trochę mądrych i wrażliwych społecznie ludzi do parlamentu. Wasz
głos wreszcie MUSI BYĆ SŁYSZALNY.

W imieniu nieobecnych – Anna Grodzka

.

Przepychanki wyborcze między PO a PIS
może byłyby śmieszne, gdyby nie to, że niosą tragiczne skutki.
Można odnieść wrażenie, że nasza klasa polityczna nie rozumie
albo nie chce zrozumieć współczesnej rzeczywistości. Tymczasem
rozumienie procesów społecznych i ekonomicznych dzisiejszego świata
jest kluczem do zrozumienia polskiej rzeczywistości. Główni aktorzy sceny politycznej na naszych oczach odgrywają
spektakl – żenujące teatrum dla maluczkich. Nie będzie dialogu –
nie będzie naprawy.


Kryzys finansowy dopiero się zaczął.
To nie wróżba – to konsekwencja faktów. Będzie trwał i
pogłębiał się, gdyż jest nie tylko skutkiem „błędnej
polityki finansowej”, produkcją bańki finansowej – papierowego
pieniądza bez pokrycia – ale też skutkiem obowiązującej w
ponowoczesnym świecie doktryny ekonomiczno-politycznej. W sieci
zglobalizowanego rynku światowego nie można zidentyfikować węzłów
władzy. Nie są już nimi centra finansowe Stanów Zjednoczonych czy
instytucje europejskie. Nie są jeszcze nimi potężne państwa,
takie jak Chiny, czy nawet międzynarodowe korporacje. Władza
oderwała się od rządów państw, a nawet, co wydaje się
paradoksalne, od zarządów banków. Oderwała się od polityki,
oderwała w ten sposób od społeczeństw i od człowieka.
Uwolniliśmy Dżina z Lampy Alladyna. Puszka Pandory jest otwarta.
Rządzi nami chciwość, jeden z najgorszych ludzkich instynktów.
Chciwość jako wartość, chciwość jako usankcjonowana zasada.
Chciwość w płaszczu ekonomicznej doktryny. Pieniądz – władza bez
oblicza, odpowiedzialności i moralności.



Dziś rządzi światem zglobalizowana
sieć kapitału. Trzeba tę prawdę dostrzec, by zyskać szansę.
Trzeba pokory wobec faktów, a nie wobec pieniądza, by zacząć
rozmawiać. Szansą świata jest podjęcie procesu zmiany systemu
ekonomiczno-społecznego i naprawa demokracji. Przede wszystkim
poprzez egalitaryzujące reformy w sferze podziału dóbr i
ucywilizowania procesów finansowych. Demokratycznie wybierane władze
muszą odzyskać nad nimi kontrolę. Zmiana zasad.



Nasza, w znacznej
mierze skorumpowana, klasa polityczna usiłuje pazurami utrzymać się
przy władzy nie dla naprawy systemu, ale dla czerpania z niego
korzyści.
Nie mają pomysłu na Polskę. Stawiają nasz
statek bokiem do fali zamiast płynąć pod wiatr. Polska ma szansę
nie wlec się, jak to często bywa, w ogonie zmian. Mamy szansę nie
ponieść tragicznych skutków społecznych niepokojów, czy powiem
wprost: przelewu krwi. Obecny potencjalnie w demokracji, bo obecny w
nas, humanizm i społeczna solidarność, może być sposobem na
naprawę, odzyskanie władzy nad procesami destrukcji. Niezbędna
jest taka reforma systemu demokracji we wszystkich jej przejawach (od
systemu przedstawicielskiego po zasady realizacji informacji
publicznej) aby władza odzyskała swoją społeczną legitymizację,
oraz podjęcie działań uniezależniających państwo od niektórych
globalnych, destrukcyjnych procesów ekonomicznych.



Społeczna frustracja narasta także w
Polsce. Jej źródłem jest niedola i bieda obejmująca coraz
liczniejsze grupy społeczne, a także nierówność praw. Ale nie
tylko pozostawiająca wiele do życzenia jakość życia, ale przede
wszystkim brak szans. Przede wszystkim brak szans ludzi młodych na
uzyskanie godziwie opłacanej pracy i emerytów na przeżycie godnie
swojego życia. Sytuacja ta wymaga reformy zasad podziału dochodu
narodowego a także reformy funkcji, a raczej braku funkcji, państwa.
Ludzie mają coraz mniej osobistych szans i coraz mniej politycznego
wyboru. Buntują się lub czują potrzebę zmiany. Przejawy tej
frustracji w łagodnej formie widzieliśmy na placach Hiszpanii,
widzimy w Tel Awiwie, obserwowaliśmy także brutalne incydenty w
Anglii i Grecji. Czy czeka nas to w Polsce? Prawdopodobnie tak. To
początek postępującego w świecie procesu zmiany sposobu
sprawowania władzy, zmiany systemu polityczno-ekonomicznego.
Sfrustrowani angielscy „chuligani” to harcownicy zwiastujący,
mówiąc słowami Wallersteina, „koniec świata, jaki znamy”.
Jednak ten świat nie musi spłynąć krwią. W naszym kraju
dokonaliśmy rewolucji okrągłego stołu – teraz postawmy na
polityczny merytoryczny dialog.



Musimy przeciwdziałać ludzkiej
frustracji. Zreformować system społeczno ekonomiczny w taki sposób,
by władza wróciła do demokratycznie wybieranych przedstawicielstw.
Możemy i musimy uruchomić potężne społeczne rezerwy tkwiące w
niegłosującej większości.



Wybieramy parlament na bardzo trudny
czas. Ale na listach wyborczych mainsreamowych partii nie dostrzegam
Josepha Stiglitza, Zygmunta Baumana ani Edwina Benedyka czy Magdaleny
Środy i Wiktora Osiatyńskiego, ale także nie widzę ludzi, którzy
chcieliby się od nich uczyć. Politycy głównych sił politycznych
w Polsce, wbrew pozorom bardzo podobni do siebie, poruszają się jak
w karuzeli w kręgu coraz bardziej ograniczonej świadomości i w
wielu przypadkach już nie reprezentują większości społeczeństwa.
Utracili jego legitymację. W zacietrzewionej walce o własną
pozycję polityczną zachowują się jak głuszce. Nie dostrzegają
szansy dla Polski, jaka zawarta jest w szerokim społecznym dialogu.
Budują fosę wokół swej twierdzy, nie godząc się na żadne nowe
towarzystwo na własnej imprezie. Wybierajmy zgodnie z własnymi
przekonaniami i sumieniem – zagłosujmy wreszcie nie „przeciw”
czemuś, a „za”. Za różnorodną, egalitarną Polską, za Polską
szans dla wszystkich
.

 

Dyskutujemy o debatach, jakby to dziś
był najważniejszy temat dyskusji politycznej. PO chciało debaty w mediach z PIS. PIS
chciał debatować na swoich warunkach, a najlepiej sam ze sobą.
Natomiast SLD dopuszczało debatę w gronie czterech partii
parlamentarnych. To dla mnie dowód, że nasza demokracja wymaga
naprawy. Ci panowie nie rozumieją, że demokracja, o jakiej marzy
polskie społeczeństwo, a także zwyczajna ludzka przyzwoitość
wymagają poważnego potraktowania wszystkich wyborców. Także tych
50% czy 60% wyborców, którzy do tej pory nie szli do urny, nie
mając realnego politycznego wyboru – własnej reprezentacji.

Nadzieja na zmianę jest w wolnych
mediach, dziennikarzach, ludziach, dla których bliska jest idea
rozwiniętej nowoczesnej demokracji. Demokracji – jako systemu
reprezentacji politycznej woli nie garstki, ale całego
społeczeństwa.

Zwracam się zatem teraz do was,
panowie posłowie. Demokracja to nie dyktatura większości
– a już na pewno nie wasza dyktatura. Rośnie sfera wykluczenia i
dyskryminacji. Wykluczenia z powodu biedy i nierówności.
Dyskryminacji odbywającej się w świetle uchwalanych przez was praw
oraz z powodu wyrzucenia części obywateli poza nawias życia
społecznego i polityki. 

Ale poza waszym kółkiem różańcowym
jest jeszcze inne życie, inny świat. Świat, którego nie znacie, o
którym nie chcecie nawet słyszeć. Świat ludzi, których umysły
są wolne od skutków nachalnej propagandy i socjotechniki, jaką z
lubością się posługujecie.

Już dość!

Skoro problemy ludzi przez was
wykluczanych, pomijanych, nieobecnych są – jak słyszę –
marginalne, to czemu boicie się podjąć rękawicę? Porozmawiać o
Polsce. Polsce takiej, jaka jest poza waszymi strzeżonymi
posiadłościami, biurami i Sejmem.

Chcecie rozmawiać sami ze sobą? Ale
to się tym razem już wam nie uda.

Domagam się dopuszczenia do debaty
również tych ugrupowań, które reprezentują połowę dotychczas
niegłosujących wyborców.

 


  • RSS